• Wpisów:14
  • Średnio co: 138 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 14:39
  • Licznik odwiedzin:1 539 / 2085 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
1 dzień HSGD zaliczony
Bilans :
3 koreczki śledziowe - 218 kcl
ok 100 g ryżu z jabłkami - 150 kcl.
Herbata
Woda
kawa

łącznie około 450 kcl/800


Po co jeść czekolade, pizze i inne kaloryczne rzeczy. Po co jeść to przed osiągnięciem swojego celu, czy ważniejsze nie powinny być nasze cele?

1 dzień bez cięcia
  • awatar Czemu nie †: rossmann od 18-21 zł :)
  • awatar krzyki.ciszy: Właśnie - po co?
  • awatar littlethinbitch: Ładny bilans.<3 Życze powodzenia w diecie i utrzymaniu "nie ciecia się", bo to wcale nie pomaga, chociaż na początku tak się wydaje, ale to tylko chwilowa ulag..wiem coś o tym.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć , tęskniłam.
Chyba trochę, może nawet bardzo.
Przez święta zawaliłam dietę, nawet myślalam że jestem psychicznie w lepszej formie niż jestem naprawdę. Myślałam tak przez tydzień, i co ? Chujnia. Nie prawda. Teraz jeszcze bardziej czuję tą cudowną depresje. Taaa po prostu wspaniały stan kiedy każdego dnia uświadamiasz sobie jak bardzo beznadziejna jesteś, jak bardzo bez celu jest twoje życie. Kocham was, tutaj się otwieram. Nienawidzę rozmawiać z ludźmi dla których jedyne słowo wsparcia to 'będzie dobrze'bo nie kurwa, nie będzie. Żeby osiągnąć szczęście każdy człowiek musi dać coś od siebie, a kiedy ktoś już stracił dość i boi się oddać reszty? Wtedy jest tragicznie. Dzisiaj nie poszłam do szkoły, z wosu wychodzi mi 4 i jestem wkurwiona. Musze poprawić te oceny bo inaczej będzie źle. Ale jak to jest że nie mam siły, nie mam siły się ogarnąć, boję sie szkoły. Boję sie tego że znowu coś spierdole, zawsze potrafie wszystko spierdolić. Czemu tak jest? Nie rozumiem, nie zrozumiem.
Sylwester zaliczam do udanego, oprócz tego że jakoś nie wchodziła mi wódka było dobrze. Całkiem przyjemnie się śpi pod stołem.
Tak więc postanowienia na 2013 rok.
؏ schudnąć
؏ wyrobić średnią 4.0
؏ nie załamać się
؏ spróbować osiągnąć szczęście
؏ nie spierdolić wszystkiego do końca
؏ odpuścić sobie
؏ przestać się ciąć
؏؏؏

xoxo




 

 
Jestem z siebie dumna, dzisiaj nic nie zjadłam i mam nadzieję ,że wytrzymam z tym.
Chociaż mam ochotę coś zjeść, chociaż dlatego że powoli robi mi się niedobrze. Ale zostałam zmotywowana, dziś na wadze pokazało się 2kg mniej.
Może to nie dużo, może nadal jestem tłusta. Ale nawet nie wiecie jak wiele to dla mnie znaczyło, zaczęłam podskakiwać i cieszyć się jak dziecko. Teraz już wiem ,że dążenie do własnych celów to najpiękniejsze co może być. Ta energia, to zadowolenie z siebie, ta... własna droga, to co przechodzi każda z nas na swój własny sposób.
Nie byłam dzisiaj w szkole, zaspałam. Wczoraj był okropny dzień, pokłóciłam się z przyjaciółką i doszłam do wniosku ,że dla pewnej osoby nie znaczę nic. Okropne jest kiedy siedzisz sama w domu, patrzysz na telefon, kasujesz wiadomości i nagle dociera do ciebie niespodziewanie ,że co ty ze sobą robisz. Chłopak o którym myślisz całymi dniami jest dla ciebie obcy, jest obcy przez to że sam się od ciebie oddziela. Bo nie liczysz się dla niego bardziej niż inne znajome. Ba! W porównaniu z nimi nie znaczysz nic. Jesteś tylko metodą zabicia czasu. I kiedy ty się starasz, rozwijasz rozmowę jak możesz nagle pękasz. Nie masz już siły, rzucasz telefon byle gdzie i myślisz 'niech robi co chce' bo ty nie masz już siły walczyć, wzbudzić w nim jakichkolwiek odczuć względem twojej osoby. Tak już mam ja, niech się dzieje co się ma dziać. Nie mam na to wpływu, nie chcę mieć na to wpływu. Bo jeżeli nawet mam potrzebę bycia komuś niezbędną do życia, poczuć że komuś na mnie zależy to nic nie da jeżeli to wszystko będzie udawane. Uczucia powinny być szczere, odwzajemnione, prawdziwe, nie udawane.
Wszystko zaczyna być w szarych barwach, ale w sumie przywykłam już. Naprawdę.
Mimo tego ,że wczoraj byłam w tragicznym stanie psychicznym nie pocięłam się, ani jednej pierdolonej kreski. Chyba zaczynam być zadowolona ze swojej samokontroli.

Bilans :
2 litry wody
Herbata bez cukru

Chudego kochane, trzymajcie się.


Edit : Chyba zacznę HSGD , ma duże limity więc nawet jeśli pójdę któregoś dnia na piwo to nie będę miała aż takich wyrzutów sumienia
Tak więc
Pierwszy dzień - Zaliczony.

  • awatar littlethinbitch: Gratuluje 2 kg.<3 Wiem co czujesz z chłopakiem...mam teraz to samo. Jak on to powiedział.."wypalił się".:(
  • awatar My Destination: powodzenia również :)
  • awatar Gość: ŁADNIE CI IDZIE !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie wiem do czego doszło, muszę pisać w internecie o własnych problemach. Muszę się tutaj wyżalić bo nie umiem tego trzymać w sobie, bo osoby które mam za najbliższe chyba wcale takie nie są.
Dopiero teraz widzę w jakim jestem stanie, wszystko jest takie samo.
Szare.
Czarno białe.
Kiedy myślę o przyszłości jest mi strasznie. Nie wyobrażam sobie swojego życia za parę lat, cały czas mam wrażenie, nawet kurwa nie wiem czy to nie jest nadzieja że gdzieś po drodze do tego wszystkiego umrę. Udaję przed ludźmi ,że jest lepiej niż jest naprawdę. Ale to jest bolesne, otacza mnie tylu ludzi, tyle ludzi chce porady jeśli ma zły dzień, humor, moment. Ale nikt z tych "przyjaciół" nie może dostrzec tego co się ze mną dzieje. Nie wiem czy nie widzą tego czy nie chcą widzieć. Potrzebuję jakiejś osoby która rozumiałaby mnie bez słów, której nie wstydziłabym się powiedzieć o moich najgorszych myślach.
Ale nie mam.
Trzymam prawie wszystko w sobie, jakąś część moich myśli przelewam tutaj, upokarzam się przed wami pokazując moją słabą stronę. Ale to nie to samo co prawdziwa rozmowa, brakuje mi wsparcia.
Chce wypierdolić te wszystkie myśli z mojej głowy, chce żyć, chce wreszcie kurwa poczuć szczęście. I nie bać się samej siebie, nie bać się otworzyć przed innymi.
Mieć komu powiedzieć o tym jak się czuję, mieć z kim się dzielić uśmiechem.
Jestem egoistką, wiem.
Dla niego też nic nie znaczę, jestem jedną z wielu. Nikim istotnym , równie dobrze mogłoby mnie nie być w jego życiu. O boże jak bym tego chciała, chciałabym nigdy w życiu go nie poznać, nie usłyszeć jego głosu. Może byłoby lepiej.
Może.
Kurwa mać.
Nic już nie wiem.
Amen
  • awatar życiowy syf: mam podobnie, niby tyle osób mnie otacza ale nie potrafię powiedzieć nikomu tego co tak na prawdę czuję. jedynie tutaj nie wstydzę się o tym pisać. ale musisz być silna. głowa do góry! jeszcze znajdziesz szczęście i zobaczysz jaki świat jest piękny, może nie jutro nie za miesiąc ale zobaczysz, tylko musisz myśleć pozytywnie mimo że wiem że to cholernie trudne.
  • awatar lastdreamer: Jeżeli byś go nie poznała, mogłabyś czuć się jeszcze gorzej. Pustka wykańcza. Często nawet lepsze są negatywne uczucia, niż żadne. Czasem musimy trochę przecierpieć, aby coś wreszcie mogło nas uszczęśliwić. Trzymaj się! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest źle.
Psychicznie nie daje rady.
Płaczę w szkole, na przerwach, na lekcjach.
Pękłam, posypałam się.
Jedyne co w chwili obecnej chciałabym robić to naćpać się czymś lub upić, zapomnieć.
Ostatnio znowu krwawiła mi ręka, przestraszyłam sie bo opuchlizna utrzymywała się przez parę dni.
Nie mam papierosów.
Kioski są zamknięte.
Cholera jasna.
Dzisiaj nie zjadłam dużo ale za to beznadziejnych rzeczy, trzy pierniczki.
Chyba zwrócę to wieczorem, nawet mi to juz nie przeszkadza.
Patrzę w odbicie i widzę siebie, tak jak zawsze, okropną. Ale i tak nie wiem kim jestem, kim będe.
Chce się odnaleźć w czymś.
Nie chcę już dłużej egzystować.
Chce zacząć żyć.
Bez płaczu, strachu , bólu.
Odrzucam od siebie niego. Nie chcę więcej nieprzespanych nocy i zastanawiania się co robię źle. Będzie strasznie okropnie i tragicznie.
Ale zapomnę.
Zawsze zapominam.





  • awatar Lost thoughts.: ;< trzymaj się, nie poddawaj się nigdy, dasz radę, tylko uwierz w siebie . i w cale nie jesteś okropna ! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Może i zjebałam.
Może i nie.
Sama nie wiem ile dzisiaj jadłam.
Rano wypiłam dużo herbaty bez cukru.
W szkole zjadłam jabłko.
Ale potem na zakupach wpieprzyłam kanapkę wegetariańską w subwayu. I to zniszczyło mi cały dzień.
Ogólnie to byłam na zakupach, wciąż rozmiar L. Boże jak można wyglądać tak strasznie, nie rozumiem sama siebie. Naprawde, coraz więcej moich kompleksów dochodzi do głosu.
Potrzebuję drobnych, oszukuję mamę i biorę od niej to 2 złote na jedzenie to 5. Ale to kusi, kiedy masz te drobne i wiesz na jaki cel miałeś je przeznaczyć. Tak ostatnio mam ochotę jeść, jakie to upierdliwe.
Narzekam, ciągle tylko narzekam.
Ale boli mnie też fakt ,że go straciłam.
Nie wiem czy mogę to tak nazwać, naprawdę nie wiem czy mogę to tak nazwać.
Chce się odizolować, uspokoić, wyciszyć.
Ale nie potrafię, unoszę się emocjami i pieprzoną nadzieją ,że będzie lepiej.
Nadzieja matką głupich.
Jestem kurwa idiotą.

 

 
Herbata bez cukru.
Kawa bez cukru.
Póki co tak wygląda mój dzień, chciałabym dziś nic nie zjeść ale nie wiem czy mi się uda.
Jestem w psychicznej rozsypce, rano wstałam i nawrzeszczałam na matkę za to że nie pozwoliła mi zostać w domu i kazała iść do szkoły. W końcu i tak wyszło na moje, przerażające. Cieszę się bardzo bo w nocy nie mogłam zasnąć. Do 3 w nocy myślałam o nim, chcę sobie odpuścić ale jednocześnie potrzebuję czuć jego obecność, to że jest i w każdej chwili mogę się do niego odezwać.
Myślałam też nad tym wszystkim, dieta, liczenie kalorii. Czy robię to naprawdę tylko dlatego że chcę schudnąć?
Doszłam do wniosku ,że chyba nie. Chce mieć cel w życiu, jakiś cel. Coś na własność do czego dojdę sama, w czym będę sama.
Czegoś z czym muszę się sama uporać.
Moja psychika jest na wykończeniu, nie potrafię wyobrazić sobie siebie samej w przyszłośći. Moje myśli kończą się co najwyżej na studiach, ale nie potrafię sobie wyobrazić pracy i rodziny. Odpowiedzialnośći, MIŁOŚCI.
Tego ostatniego szczególnie, olewam szkołę chce się bawić albo sama się wyniszczam.
Okaleczanie, diety, wymiotowanie lub w granicach nie jedzenie, papierosy (muszę się wam pochwalić że póki co mam jeszcze jednego papierosa a paczkę kupiłam w zeszły piątek. Robię postępy) i alkohol.
Wiecie za co kocham pingera?
Za tą pieprzoną anonimowość, i za wsparcie od was, za to że nikt tak naprawdę się nie zna ale i tak każda osoba stara się wspomóc inną. Swoimi własnymi doświadczeniami. Motywujemy się wzajemnie dodając wpisy które mogą być inspiracją dla innych i nie czujemy się osądzani. Bo nawet się nie znamy.
Anonimowość.
Kocham was.
xoxo



EDIT
Końcowy bilans :
20 g papryki.
60 g chrupek cynamonowych (przeklęte)
Herbata bez cukru
Woda.


  • awatar ~need control.: anonimowość, to się ceni. aczkolwiek na moim poprzednim blogu po bliższym poznaniu się z pingerowiczką z podobnymi problemami, okazało się że chodzimy do jednej szkoły..
  • awatar mydreamisthin: malutko jest ;*
  • awatar anonimowa_podjadaczka: Faceci to piepszone, egoistyczne świnie. A najgorsze jest to, że i tak ich kochamy... Bilans jest piękny i to jest najważniejszy. Zawsze będziemy Cię wspierać <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Idźcie lepiej spać bo ja dziś nie zasnę.
Tak bardzo n-i-e szczęście.
Nieszczęście.
W szkole powoli chyba znowu daję sobie radę, mam wrażenie ,że mogę dać radę z nadrobieniem zaległości i ocenami, może to tylko takie wrażenie.
Nie wiem.
Nie odzywa się, kolejny dzień, a ja nie potrafię się przełamać i zrobić pierwszy krok. On stale się odsuwa, właściwie to go już nie ma. Wspominałam ?
Nie, nie udała mi sie dzisiaj dieta. Wpieprzyłam od cholery papryki.
Papryka.
Papryka.
Papryka.
I 3 kostki czekolady, i dwa jabłka, i dwie mandarynki i pół rogalika.
Za dużo.
Za dużo.
Za dużo.
Wpadam w paranoję. paranoję. paranoję.
I właściwie nie wiem co dalej, wczoraj napisałam coś co zamieszczam poniżej, śmiesznie brzmi chociaż jest beznadziejne. Dlatego dodaje bo właściwie dlaczego nie skoro i tak nic nie znaczy to ,że to nic nie znaczy bo znaczy?
Uwielbiam.
Uwielbiam zadawać pytania których sensu nikt poza mną nie potrafi zrozumieć, uwielbiam utrudniać sobie i innym życie. Zauważyłam to ostatnio, chociaż nie, może nie uwielbiam.
Ale mam to tego wielki pieprzony talent.
Paranoję.


Był a go nie ma i właściwie go nie było.
Była jakaś jego część, jego słów.
Została gdzieś w tyle.

On sam stoi teraz gdzieś. Nie wiem gdzie.
Może usłyszę jego szept ale gdzieś daleko.
I zakryję uszy kocem byle go nie słyszeć.

On sam idzie szybko kieruje się nie wiem gdzie.
Ale jego kroki odbijają się echem w mojej głowie.
Nie potrzebuję jego w formie każdej po słowie.

Ja sama teraz jestem całkiem do niczego.
Ciągle słyszę jego głos, jego szept, jego.
Był taki specyficzny, wszędzie go rozpoznam.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Skończyłam.
Albo zaczęłam.
Sama już nie wiem.
Wiem ,ze się pogubiłam.
Smutne, prawda? Gubić się.
Bez celu,bez czasu,bez składu.
Bez sensu,bez miłości,bez ludzi.
Pierdolę, wiem.Ale mam okres,złość.
Zawsze jestem rozdrażniona i zdołowana.
A teraz jeszcze zawaliłam dietę.Cudownie.
Ale wiecie?Zaczyna mi być cholernie wszystko.
Jedno. Cholernie wszystko jedno. Wystarczająco
złoszczę się na samą siebie,niszczę swój organizm
i ciało. Wystarczająco tęsknię za osobami które już nie wrócą.
Wystarczająco kocham.
I myślę,że nawet za bardzo.
Jego już nie ma, w sumie nigdy nie było ale nie ma tym bardziej. Kiedyś jakaś jego część była a teraz znikła, nie ma , nie będzie i szkoda. Przykro. Ale w sumie co z tego ,że ta część była a teraz jej nie ma skoro była ale nie było jej nigdy bo teraz jej nie ma?
Tak więc dieta zawalona, zacznę jeszcze raz jak skończy mi się to pierdolone zło. Tylko wtedy chce widzieć i czuć efekty, nie chcę czuć głodu i myśleć ile MUSZĘ zjeść. Nie , po prostu będę jadła jak będę na granicy wytrzymałości. I tyle.
Żyletkę odłożyłam w kąt, są ślady ale ich nie ma jak jego. Wszystko mi się z nim kojarzy.
I właściwie po co ta szopka ?
Bo był i go nie ma bo go właściwie nie było.


  • awatar Carinella ♥♥: nie załamuj się. choć życie kopie nas w dupe ile może, to nie można się poddawać, nigdy. zawsze na świecie jest ktoś kto cie potrzebuje i dla kogo masz żyć. dobrze, że założyłaś bloga, tu mogą cię wesprzeć. trzymam za ciebie kciuki i głowa do góry. :)
  • awatar StealMeForever: Piękne <3333
  • awatar Zagubiona w Życiu .: świetny wpis <3 zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Masochizm.
Samookaleczanie się żeby zastąpić ból psychiczny bólem fizycznym. Niektórzy potną się raz , tak z ciekawości. Inni sięgają po żyletkę, scyzoryk etc. częściej.
A co robię ja?
Pierdolę to. Zastępowanie bólu jest ucieczką a ja jestem cholernym tchórzem i uciekam od problemów.
Czemu o tym pisze?
Z ciekawości podliczyłam jeszcze widoczne blizny na moim ciele. W sumie wyszło ich 68, oczywiście niektóre już są (na całe szczęście ) ledwo widoczne.
Dzisiaj zjadłam bardzo dużo, na śniadanie dwie kanapki i batonika a potem wieczorem zjadłam 4 kawałki pizzy.
Powiem szczerze , byłam na siebie po prostu wściekła. Byłam na siebie do tego stopnia wściekła ,że wywołałam wymioty.
A wiecie co mnie przeraża?
Że wcale nie żałuję.
Wszystkim moim rówieśnikom życzę jutro powodzenia na egzaminach próbnych.
Chudego.

 

 
Cześć muszę się wypisać.
Cześć nazywam się .... .
Mieszkam w .... .
I nie wiem co własciwie się ze mną dzieje.
Czuję chwilowy rozpierdol, jakby coś w środku mnie chciało wyjść na zewnątrz. Czuję się słaba.
Nie śpię po nocach, okłamuję wszystkich na temat tego ile jem, okłamuję wszystkich na temat tego ,że się już nie tnę. Okłamuję sama siebie ,że skończę z papierosami.
Okłamuję wszystkich ,że jest dobrze.
Okłamuję mamę ,że jest dobrze.
Okłamuję sama siebie ,że daje radę.
Ale wiecie co jest zabawne?
Nie daję.
Ponad rok temu zmarł mój brat.
Wiecie co?
Zabił się, powiesił.
I dopiero teraz chyba częściowo to do mnie dotarło.
Że kurwa nie ma go.
Odszedł i nie wróci.
Magia kurwa.
Mój ojciec i babcia mnie nienawidzą, mój ojciec jest alkoholikiem. Nienawidzą też mojej matki którą nie wiem czy kocham.
Kiedyś myślałam o samobójstwie, nawet próbowałam ale jestem pierdolonym tchórzem.
I doszłam dzisiaj do wniosku czego mi brakuje, tego ,że od zawsze wszyscy ochodzą.
Ja po prostu chce być kochana.
Szkoda ,że tak iwele ludzi zawodzi.
I teraz kiedy potrzebowałam rozmowy, wstydziłam się do kogokolwiek zadzwonić, napisać.
Powiedzieć co mam na myśli, co mnie boli. Czemu jest mi źle.
a kiedy wreszcie się przełamalam nikt nie odbierał telefonu albo nie miał czasu rozmawiać bo spał.
Moje dwie najlepsze przyjaciółki zostawiły mnie jak psa.
Nie uczę się dobrze, i nie mam motywacji.
W lustrze widzę tylko jakiś nędzny zarys, grubej nieatrakcyjnej osoby.
Nie wiem nawet kim jestem.
Cześć jestem ...... .
Mieszkam w ....... .
I chciałam się tylko przedstawić, przewijajcie dalej.

  • awatar StealMeForever: Piękno człowieka tkwi w duszy, a nie w wyglądzie ;* Każdy z nas ma prawo do chwil słabości. Ja również miałam takie dni gdy nienawidziłam siebie, zaczęłam palić, czułam, że świat się ode mnie odsunął a to ja zamykałam się na innych .. Pewnego dnia zrozumiałam, że trzeba stanąć na nogi i idę przez życie z nastawieniem,że kiedyś będę szczęśliwa.. I wiem, że Ty również będziesz i że masz tą siłę w sobie by stawić czoło z życiem, ludźmi itp. Uwierz w siebie ;***
  • awatar Królicza Łapka: twój wpis mnię troche zdołował bo ... doszłam do wniosku że byłam prawie taka sama. teraz nadal pale , chodze na melanże , ale za to schudłam ( dzieki tabletkom odchudzanie ) i zaczełam jakoś tak pozytywnie myśleć. pierdole zasady i ograniczenia i osoby , które stwarzają moje tzw. złe dni. ogarnełam się i jestem z siebie dumna. wierzę że ty też kiedyś będziesz. ;*
  • awatar rapujzbitem: Ej pomimo wielu przeciwbksciom losu, ty nie możesz się poddać bez walki! Pomimo wszysyko. Do końca . Do jednego końca. Do śmierci. Ale kiedy gdzieś na drugim końcu pół kuli za 20 lat, z jakimś czarnym azjatą , będziesz mieszać mieć 3 dzieci. I przeszłość będzie wracać. Ale tylko w wspomnieniach, bo teraźniejszość będzie lepsza .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie ma kontaktu.
Nie ma znajomości.
Nie ma jego.
W sumie co z tego.
Może tak będzie prościej.

Bilans, możliwy edit.

120 g kurczaka - ok.160 kcl
2 ziemniaki - 120 kcl.
Jabłko - 60 kcl
2 litry wody

Razem 340 kcl / 800

Drugi dzień zaliczony.


 

 
Nie odzywa się.
Nie pisze.
Staram sie mieć wyjebane.
Nie umiem. To przykre

Bilans :
130 g kurczaka - 160 kcl.
50 g buraczków - 25 kcl
2 ziemniaki - 120 kcl
+ jabłko - 52 kcl
Razem : 357 kcl

357/900
1 dzień zaliczony
 

 
Zaczynam od początku.
Kim jestem ? Nikim
Mam cele i chce je osiągnąć.
Przez ostatni czas zawalałam i źle na to patrzyłam.
1 dzień HSGD.
Do tej pory bilans to dwa litry wody.
Chudego.